Moje statystyki zaczęły nabierać tempa jak zaczęłam w październiku pisać moje ff. Wtedy myślałam że to przez przypadek tam ktoś wchodzi, ale zorientowałam się że tak nie jest. Ludzie zaczęli to czytać, (byłam zaskoczona, że ktoś czyta moje wypociny) więc postanowiłam dodać posta i tak aż do teraz tu pisze ( bo wiem, że ktoś to czyta i komentuje). Jestem wam bardzo, ale to bardzo wdzięczna za każdy komentarz i moment spędzony na przeczytaniu! To bardzo wiele dla mnie znaczy i nie wiecie jaką radość mi tym sprawiacie( moje serce się raduję ).
Robię sobie przerwę, ponieważ muszę odpocząć, poukładać parę spraw, wziąć się do nauki i nie chce was o tym NIE poinformować. Chce żebyście wiedzieli.
Nie wiem, kiedy tu zajrzę. Może za miesiąc, może dwa. Nie wiem, kiedy nastąpi ten moment w którym tu wejdę i stwierdzę "Czas się wziąć się znowu do roboty!"? /Bradi
Będę za wami tęsknić :')
CHCĘ KAŻDEMU, ALE TO KAŻDEMU PODZIĘKOWAĆ, BO BEZ WAS TEN BLOG BY NIE ISTNIAŁ!!!! D.Z.I.Ę.K.U.J.Ę
Na poprawę humoru mam dla was kawałek 5 części Jamesa, którą zaczęłam pisać i nie skończę w najbliższym czasie ;)
2 KOMENTARZE = NEXT POST (za miesiąc)
Dzisiaj czwartek. Jak zwykle rano zwlekłam się z łóżka żeby
wyszykować się do szkoły. Od razu przypomniałam sobie co James wczoraj
powiedział i nadal nie mogłam w to uwierzyć, że ja [TI] grzeczna i porządna
dziewczyna spotyka się z nauczycielem! Czasami mam wrażenie, że to jakiś piękny
sen z którego zaraz się obudzę albo, że wszyscy dookoła robią sobie ze mnie
jaja. Dzisiejszego dnia mamy tyko jedną godzinę wychowania fizycznego i to na
dodatek ostatnią. Przeklinam mój plan lekcji! Zobaczę się z Jamesem dopiero za
8 godzin. Spojrzałam na zegarek,, który wisiał na ścianie.
-Cholera!
Zostało mi jeszcze 10 min na wyszykowanie się i 15 min na
dojście! Ubrałam się w naszykowane rzeczy, wzięłam plecak i zbiegłam na dół po
szybkie śniadanie, czyli jabłko i batonik zbożowy. Rodziców jak zwykle nie było
w domu i musiałam iść piechotą. Założyłam trampki i wyszłam. Do uszu włożyłam
słuchawki, podłączyłam do telefonu i zaczęłam słuchać muzyki. Na sam początek
poszedł Ed Sheeran „Thinking Out Loud”. Kocham tą piosenkę. Po drodze zaczęłam
ją sobie nucić. Nawet nie zauważyłam, gdy na kogoś wpadłam.
-Przepraszam. Odparłam. Straszna gapa ze mnie! Jak mogłam
nie zauważyć, no tak szłam ze spuszczoną głową.
-Nic się nie stało księżniczko. Odpowiedział znajomy głos. –
Chyba lubisz na mnie wpadać, co?
Wiem jedno. James!
-James! Chciałam go przytulić, ale złapał mnie za ramiona.
-Nie tutaj! Powiedział szeptem.
Rozejrzałam się dookoła i dopiero zrozumiałam. Byliśmy pod
szkołą! Przecież odsłuchałam jedną piosenkę! Spojrzałam na odtwarzacz muzyki w
telefonie i zrozumiałam że przeszłam ¼
muzyki. Fakty się pokrywały bo co James robiłby na moim osiedlu! Tak
właśnie zrozumiałam jak dotarłam do szkoły.
-Później. Szepnął mi James na ucho i odszedł z parkingu w
stronę wejścia do szkoły. Jak szedł to każda dziewczyna do niego „Dzień dobry
panie Mcvey”. Uśmiechały się do niego cudnie i pokazywały białe zęby. Jak to
widziałam to chętnie każdej tej panience wybiłabym zęby. Ślinią się na jego
widok, jakby przystojnego chłopaka nie widziały. No fakt jest mega przystojny i
naprawdę bił innych chłopaków na kolana.
Żaden mu urodą nie dorównywał. Był wysoki i dobrze zbudowany, ale to nie
znaczy że każda musi się ślinić na jego widok!!!!
[T.I] STOP!!! Przestań tak intensywnie myśleć.
On jest twój, a ty jego i nie ma się czym przejmować!
Potrząsnęłam głową, odgoniłam złe myśli i skierowałam się do
wejścia do szkoły. Tam od paru minut stały Danielle i Katy. Podeszłam do nich.
-Ile widziałyście? Spytałam UDAJĄC zawstydzoną.
-Wszystko! Odparła Danielle.
-[T.I] Lecisz na niego! Zaśmiała się.
-Hahaha bardzo śmieszne! Odparłam. Raczej
to on poleciał na mnie!!! Takie były
moje myśli.
-Jakoś ostatnio dziwnie się zachowujesz! Unikasz nas i cały
dzień jakbyś mogła to miałabyś W-F! Odparła poważnym głosem Katy.
O kurwa! No to
wpadłam! Muszę coś szybko wymyślić.
- Mam małe problemy w domu i nie chciałabym o tym mówić.
Odparłam zrezygnowana. Oby to łyknęły!
-Jak nie chcesz to nie mów! Odparła Danielle. – Rozumiem
cię. Nie każdy chce o tym mówić.
-No dobra. Teraz sprawa W-Fu. Powiesz nam o co chodzi? Może
kręcisz na boku z Mcvey’em?!?! Hmm? Dziwnie to wygląda jak zawsze po W-Fie
Mcvey woła cię do magazynku, a w czasie trwania lekcji uśmiechacie się do
siebie ukradkiem! Jesteśmy przyjaciółkami [T.I]! Odparła wkurzona Kate.
-Nie będę ci się spowiadać z mojego życia. I to moja sprawa
co ja ci mówię, a czego nie. Pewnie ty mi też dużo rzeczy nie mówisz, więc się
odpierdol ode mnie.
-Dobra. Jak chcesz. Przemyśl to sobie, a teraz nie idź do
mnie jak będziesz miała jakiś problem.
-[T.I] poczekaj! Wyjaśnimy sobie wszystko powiedziała
Danielle.
-Nie mamy sobie czego wyjaśniać!!! Powiedziała Katy i
odeszła w stronę szafek.
-Zgadzam się! Odpowiedziałam wkurzona. Robi mi
wykłady na temat tego, że mam jej wszystko mówić! Nie rządzi moim życiem!
Jeszcze tak nisko nie upadłam. Nie dam się pomiatać!!! Co to to nie!?!? Odeszłam w przeciwnym kierunku do Kate.
Tak mnie wkurzyła, że postanowiłam
odpuścić sobie lekcje i pójść do Jamesa się wyżalić. Po drodze do składziku
rozpłakałam się. To mnie przerosło. Ludzie na korytarzu dziwnie się na mnie
patrzyli. No tak w końcu [T.I] twarda laska, która nigdy nie płacze popłakała
się na w szkole i teraz przemierzała pełny ludzi korytarz. Pieprzyć to!
Niestety cały czas w drodze do magazynku towarzyszyło mi nieprzyjemne uczucie.
Tak jakby ktoś za mną szedł, ale jak się oglądałam za tobą to nikogo nie
widziałam, kto mógłby wzbudzać podejrzenia. Dotarłam do składziku cała zapłakana
i bez sił. Lekko zapukałam do drzwi słyszałam „Proszę” i od razu weszłam do
środka....
Ciąg dalszy nastąpi
