DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE....JESTEŚCIE CUDOWNI ;*
2 KOMENTARZE = NEXT POST !!!
2 KOMENTARZE = NEXT POST !!!
***
Wstałam jak zwykle z łóżka żeby wyszykować się do szkoły.
Nadal nie mogłam uwierzyć że to co stało się wczoraj jest prawdą. Myślę że to
jakiś piękny sen z którego się obudzę, ale jednak że teraz szykuję się do
szkoły żeby zobaczyć jego to od razu myślę „To
jednak nie sen”. Ubrałam się we wcześniej naszykowane rzeczy i zrobiłam
lekki make up i zeszłam na dół do kuchni. Moim śniadaniem były kanapki z
Nutellą i sok pomarańczowy. Po śniadaniu założyłam swoje Conversy i wyszłam z
domu. Po drodze do szkoły dogoniła mnie Katy:
-hej. Przywitałyśmy się buziakiem w policzek.
-siemka. Co wczoraj chciał od ciebie Mcvey? Zapytała z nutką
ciekawości w głosie.
-no…ten… mówił o tym że w środy i czwartki o 17 są dodatkowe
zajęcia przygotowujące do zawodów.
-ok a coś o nas?
Zastanowiłam się chwilę czy powiedzieć jej co się stało
wczoraj, ale będą dodatkowe pytania i jeszcze powie to Danielle, a jak ona się
dowie to będę już skończona.
-nie nic nie mówił, tylko że jesteśmy dobrą drużyną itp.
-aha. To chyba dobrze, że zrobiłyśmy dobre pierwsze wrażenie. Uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. Nie mogłam się nie uśmiechnąć.
Resztę drogi do szkoły przeszłyśmy w dobrych humorach i rozmawiając o błahych sprawach.
Oczywiście jak to w środy miałyśmy pierwsze 2 W-Fy , więc
nie musiałam długo czekać żeby zobaczyć Jamesa.
Po przebraniu się poszłam zgłosić gotowość klasy. Poszłam
sama, bo Kate się nie chciało. Nawet dobrze bo pewnie by coś wyczuła.
Zapukałam i weszłam do składziku. Zobaczyłam Jamesa
siedzącego na małej sofie, który robił coś na swoim Iphonie.
-cześć. Odezwałam się i usiadłam obok niego.
-Hej. Pocałował mnie w policzek.
-Co robisz? Spytałam .
-piszę z Connorem. To mój przyjaciel. Chodzimy razem na
siłownię.
-ok.
-Tęskniłaś? Spytał z uśmiecham na twarzy.
-może trochę. Zarumieniłam się.
Nim się obejrzałam pocałował mnie, znowu. Jego usta
napierały na moje z taką lekkością. Oddałam ten pocałunek z miłością. Tym razem
smakował gumą miętową i maliną. Zanim się zorientowałam siedziałam na nim
okrakiem i całowaliśmy się namiętnie. Skończyliśmy długi pocałunek i James
oparł swoje czoło o moje.
-wiesz chyba musimy iść na sale, ale to szczegół. Zaśmiałam
się.
-O cholera. Masz rację. Postawił mnie na podłodze przy tym
mnie obejmując.
Jak wychodziliśmy ze składziku szepnął mi na ucho:
-spotkajmy się pod szkołą o 17. Ok?
-ok
Weszłam na salę, a minutę po mnie James, żeby nie wzbudzać
podejrzeń. Zaczepiła mnie Kate:
-ej. Gdzie tyle czasu byłaś.
-no byłam powiedzieć że jesteśmy gotowe, pytał mnie o parę
rzeczy i musiałam pójść do toalety.
-aha. Przyjrzała mi się przez chwilę i poszła do Danielle, a
niech idzie.
-Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj ćwiczenia ataku i zagrywki.
[T.I] poprowadzisz rozgrzewkę.
-dobrze panie Mcvey. Odpowiedziałam, a on puścił mi oczko.
Z zapowiedzią Jamesa przeprowadziłam rozgrzewkę, a następnie
ćwiczyliśmy atak i obronę. W klasie
sportowej siatkówka odgrywa ważną rolę, zwłaszcza dla trenerów. Ja to umiałam
od dawna, ale że inne dziewczyny zaczepiały Jamesa i prosiły żeby im to pokazał
to aż się we mnie gotowało ze wściekłości to wymyśliłam mały plan. Jeszcze
James nie widział jak gram, więc ja udawałam ż tez nie umiem:
-trenerze Mcvey. Czy mógłby pan podejść i pokazać?
-ależ oczywiście.
-czegóż to panna [T.N] nie umie? Podszedł do mnie.
-nie umiem znosić tego jak one się na ciebie patrzą. One
jakby mogły to rozebrałyby się wzrokiem. Przecież one to umieją.
-wiem, ale co mam podejść do nich i powiedzieć „przecież wy to umiecie. Po co ja wam jestem.
Nie pomogę wam” ???
-No nie. Odpowiedziałam.
-właśnie, przecież wiesz że ja tylko ciebie chce. Szybko pocałował mnie w policzek.
- dzięki, a teraz idź zajmij się nimi. Pokazałam ręką na
dwie ciamajdy w klasie i odepchnęłam go od siebie. Skierowałam wzrok na
dziewczyny, a jako jedyna Danielle patrzyła na mnie zdziwionym wzrokiem.
Posłałam jej spojrzenie typu „WTF”. Pokręciła głową i powróciła do
wcześniejszego ćwiczenia.
Po skończonym W-Fie przebrałam się i szybko wyszłam z
szatni. Cały ten W-F był dziwny, Danielle patrzyła na mnie jak na wariatkę, a
reszta dziewczyn była jakaś nieobecna.
Wychodząc z szatni weszłam do składziku. James drapał się po
karku.
-co się stało? Zapytałam. Był jakiś zdenerwowany.
-bo widzisz musimy zachować ostrożność. Nie mogą nas razem
zobaczyć.
-co? Kto?
-bo chyba twoja koleżanka Danielle widziała jak cię całuje w
policzek.
-CO ??? Aha, to już wszystko wyjaśnia. Stwierdziłam.
-co wyjaśnia?
-to że przez resztę lekcji W-Fu patrzyła na mnie jak
dziwaczkę.
-słuchaj [T.I] nie możemy wzbudzać podejrzeń. Od teraz nie
trzymajmy się razem.
-czyli że…. . Byłam bliska płaczu.
-Nie zrywam z tobą żadnego kontaktu. Chodzi o to że po W-Fie
wchodź dopiero do składziku żeby się ze mną przywitać. Nie rozmawiajmy zbyt
długo, bo nabiorą jeszcze więcej podejrzeń i uspokój Danielle, żeby nie myślała
o tym. Porozmawiamy dopiero dzisiaj pod szkołą o 17, jak już wcześniej mówiłem.
Bądź ostrożna. Kocham cię.
Obdarował moje usta szybkim pocałunkiem, a po chwili trzymał
mnie w żelaznym uścisku.
-Ja ciebie też.
~~~~~~
Byłam wreszcie w domu. Mogłam odpocząć. Siedziałam w salonie
oglądając telewizję. Oglądałam jakiej denne reality show, bo nic innego nie
było. Cały dzień był nudny oprócz W-Fu oczywiście, gdzie mogłam widzieć Jamesa.
Niespodziewanie przyszła mi wiadomość na smartphone.
Od: Nieznany numer
Czekam na ciebie pod szkołą.
Przyjdź szybko bo bez ciebie nudno :(
James xx
Postanowiłam nie zadawać sobie pytań typu : Skąd ma mój numer do jasnej cholery? Ubrałam
się stosownie i wyszłam.
Ciekawe po tak bardzo chce się spotkać? /Bradi


