środa, 5 listopada 2014

Bradley cz.1 -WAŻNA NOTATKA !

Napisałam  pod ostatnim Imaginem że powracam na bloga. Tak to prawda, ale jeśli nie będziecie przynajmniej 1 komentarza to nie będę wstawiała Imaginów !!!! Wiem że mój blog jest często odwiedzany za co wam SERDECZNIE DZIĘKUJĘ :* ale jeśli nie widzę efektów mojej pracy (poświęcam na nią dużo czasu) to nie mam po co wstawiać nowych postów. Tak więc proszę o CHOCIAŻ 1 komentarz bo on mnie zmotywuje do dalszej pracy ;) .
- DLA OSÓB KOMENTUJĄCYCH BĘDĄ DEDYKACJĘ Z IMAGINEM !
tak więc macie szansę się wykazać i pokazać na co was stać, więc do dzieła !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pochwalę się wam. Mam super przyjaciela. Pewnie każda dziewczyna pozazdrości mi takiego kumpla. Zastępuje mi przyjaciółkę. Mogę zawsze na niego liczyć. Dzisiaj mieliśmy się spotkać po półrocznej trasie Bradleya. Ubrałam się w wcześniej naszykowane ciuchy i zaczęłam szukać kluczy.
W tym czasie przyszedł mi SMS. Wzięłam smartfona do ręki i odczytałam wiadomość :

Od: Brad
Czekam na dole :*

Już nie mogłam się doczekać gdy go ujrzę po pół roku czasu. Tak długo, a jednak szybko zleciało.
Pamiętam jeszcze jak żegnaliśmy się na lotnisku. Smutek, płacz i niechęć do życia. Przyjaźniliśmy się od dawna, a to było pierwsze takie rozstanie na długo. Chciałam nie żyć w tamtym momencie, ale zawiodłabym tak to Brada. Otrząsnęłam głowę z przykrych wspomnień, zamknęłam mieszkanie i wyszłam z bloku i ujrzałam kilka metrów dalej ten śliczny uśmiech.

Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona. 
-Jak ja cię długo nie widziałam.
-ja ciebie również. Co powiesz na lody?
-z tobą. Zawsze.
-To idziemy.
Objął mnie ramieniem i szliśmy w kierunku centrum.
-co robiłaś jak mnie nie było ?
-to co zawsze. Praca. Dom. Spanie. Tak na okrągło.
-czyli nic się nie zmieniło ?
-nie a u ciebie?
-może. Nagle Brad zrobił się nieśmiały.
-no mów o co chodzi. Dźgnęłam go w bok.
-noooo....no, bo jest taka dziewczyna do której coś czuję, ale nie wiem czy ona odwzajemnia moje uczucia. Bradley na moment zawstydził się.
-nie wierzę....... zakochałeś się. Zaczęłam się śmiać i jednocześnie płakać bo czułam coś do Brada od dłuższego czasu, ale nie mówiłam mu o tym bo to mogłoby zniszczyć naszą przyjaźń. Zawsze miałam choć płomyk nadziei że on kiedyś też mnie pokocha tak jak ja jego, ale w tym momencie wszystkie płomyki wygasły.
-halo? Ziemia do [T.I] ! Czas się otrząsnąć po tej szokującej prawdzie.
Właśnie przed chwilą zorientowałam się że stoję jak słup soli przez kilka minut.
-już. o co chodzi ?
-jak ja mam jej powiedzieć że jest dla mnie wszystkim, że gdy na nią patrzę to wiem że mam dla kogo żyć i że jak ją widzę to wiem że zawsze watro walczyć o swoje marzenia?
-wiesz nie jestem w tym dobra. Westchnęłam.
-ok a chociaż jak byś chciała żeby chłopak wyznał ci miłość?
-hmmm. Zastanowiłam się chwilę. Chciałabym żeby to było tak, żeby zabrał mnie na dach The Shard (najwyższy budynek w Londynie), gdzie zjedlibyśmy wyśmienitą kolację i puścił kilkaset balonów do nieba formując się w kształt "I love you" i żeby mój ukochany zagrał dla mnie jakaś romantyczną piosenkę. Zakończyłam mój monolog,w którym uczestniczył Brad. Tak Brada wyobrażałam sobie jako mojego ukochanego puszczającego w niebo balony w kształt "I love you" oraz śpiewającego mi romantyczną piosenkę, ale to TYLKO marzenia i nic więcej.
-ok. Czyli mniej więcej coś takiego?
-tak myślę że tak.
Po spacerze i lodach Brad odprowadzał mnie do domu. Nim się zorientowałam staliśmy już pod domem.
-no to do jutra. Odparł trochę smutny Brad.
-no do jutra zakochańcu. Pocałowałam go w policzek.
-papapa miłych snów skarbie. Przytulił mnie i pocałował w policzek i odszedł.
-Stałam tak chwile przed drzwiami gdy dotarło do mnie że powiedział do mnie "skarbie" !
Co to miało być... nie wiem.
Weszłam do mieszkania cała smutna i bez chęci życia. Brad kocha inną a nie mnie. Teraz to do mnie dotarło.
Poszłam do łazienki, wykąpałam się i poszłam do łóżka.
Tyle razem spędzonych lat, miesięcy, dni 
Może kiedyś powie mi te dwa słowa ?
Ja Nadal Mam Nadzieję ! ....

3 komentarze: