czwartek, 18 grudnia 2014

James cz.2

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE....JESTEŚCIE CUDOWNI ;*
2 KOMENTARZE = NEXT POST !!!
***
Wstałam jak zwykle z łóżka żeby wyszykować się do szkoły. Nadal nie mogłam uwierzyć że to co stało się wczoraj jest prawdą. Myślę że to jakiś piękny sen z którego się obudzę, ale jednak że teraz szykuję się do szkoły żeby zobaczyć jego to od razu myślę „To jednak nie sen”. Ubrałam się we wcześniej naszykowane rzeczy i zrobiłam lekki make up i zeszłam na dół do kuchni. Moim śniadaniem były kanapki z Nutellą i sok pomarańczowy. Po śniadaniu założyłam swoje Conversy i wyszłam z domu. Po drodze do szkoły dogoniła mnie Katy:
-hej. Przywitałyśmy się buziakiem w policzek.
-siemka. Co wczoraj chciał od ciebie Mcvey? Zapytała z nutką ciekawości w głosie.
-no…ten… mówił o tym że w środy i czwartki o 17 są dodatkowe zajęcia przygotowujące do zawodów.
-ok a coś o nas?
Zastanowiłam się chwilę czy powiedzieć jej co się stało wczoraj, ale będą dodatkowe pytania i jeszcze powie to Danielle, a jak ona się dowie to będę już skończona.
-nie nic nie mówił, tylko że jesteśmy dobrą drużyną itp.
-aha. To chyba dobrze, że zrobiłyśmy dobre pierwsze wrażenie. Uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. Nie mogłam się nie uśmiechnąć. Resztę drogi do szkoły przeszłyśmy w dobrych humorach i rozmawiając o błahych sprawach.
Oczywiście jak to w środy miałyśmy pierwsze 2 W-Fy , więc nie musiałam długo czekać żeby zobaczyć Jamesa.
Po przebraniu się poszłam zgłosić gotowość klasy. Poszłam sama, bo Kate się nie chciało. Nawet dobrze bo pewnie by coś wyczuła.
Zapukałam i weszłam do składziku. Zobaczyłam Jamesa siedzącego na małej sofie, który robił coś na swoim Iphonie.
-cześć. Odezwałam się i usiadłam obok niego.
-Hej. Pocałował mnie w policzek.
-Co robisz? Spytałam .
-piszę z Connorem. To mój przyjaciel. Chodzimy razem na siłownię.
-ok.
-Tęskniłaś? Spytał z uśmiecham na twarzy.
-może trochę. Zarumieniłam się.
Nim się obejrzałam pocałował mnie, znowu. Jego usta napierały na moje z taką lekkością. Oddałam ten pocałunek z miłością. Tym razem smakował gumą miętową i maliną. Zanim się zorientowałam siedziałam na nim okrakiem i całowaliśmy się namiętnie. Skończyliśmy długi pocałunek i James oparł swoje czoło o moje.
-wiesz chyba musimy iść na sale, ale to szczegół. Zaśmiałam się.
-O cholera. Masz rację. Postawił mnie na podłodze przy tym mnie obejmując.
Jak wychodziliśmy ze składziku szepnął mi na ucho:
-spotkajmy się pod szkołą o 17. Ok?
-ok
Weszłam na salę, a minutę po mnie James, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Zaczepiła mnie Kate:
-ej. Gdzie tyle czasu byłaś.
-no byłam powiedzieć że jesteśmy gotowe, pytał mnie o parę rzeczy i musiałam pójść do toalety.
-aha. Przyjrzała mi się przez chwilę i poszła do Danielle, a niech idzie.
-Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj ćwiczenia ataku i zagrywki. [T.I] poprowadzisz rozgrzewkę.
-dobrze panie Mcvey. Odpowiedziałam, a on puścił mi oczko.
Z zapowiedzią Jamesa przeprowadziłam rozgrzewkę, a następnie ćwiczyliśmy atak  i obronę. W klasie sportowej siatkówka odgrywa ważną rolę, zwłaszcza dla trenerów. Ja to umiałam od dawna, ale że inne dziewczyny zaczepiały Jamesa i prosiły żeby im to pokazał to aż się we mnie gotowało ze wściekłości to wymyśliłam mały plan. Jeszcze James nie widział jak gram, więc ja udawałam ż tez nie umiem:
-trenerze Mcvey. Czy mógłby pan podejść i pokazać?
-ależ oczywiście.
-czegóż to panna [T.N] nie umie? Podszedł do mnie.
-nie umiem znosić tego jak one się na ciebie patrzą. One jakby mogły to rozebrałyby się wzrokiem. Przecież one to umieją.
-wiem, ale co mam podejść do nich i powiedzieć „przecież wy to umiecie. Po co ja wam jestem. Nie pomogę wam” ???
-No nie. Odpowiedziałam.
-właśnie, przecież wiesz że ja tylko ciebie chce.  Szybko pocałował mnie w policzek.
- dzięki, a teraz idź zajmij się nimi. Pokazałam ręką na dwie ciamajdy w klasie i odepchnęłam go od siebie. Skierowałam wzrok na dziewczyny, a jako jedyna Danielle patrzyła na mnie zdziwionym wzrokiem. Posłałam jej spojrzenie typu „WTF”. Pokręciła głową i powróciła do wcześniejszego ćwiczenia.
Po skończonym W-Fie przebrałam się i szybko wyszłam z szatni. Cały ten W-F był dziwny, Danielle patrzyła na mnie jak na wariatkę, a reszta dziewczyn była jakaś nieobecna.
Wychodząc z szatni weszłam do składziku. James drapał się po karku.
-co się stało? Zapytałam. Był jakiś zdenerwowany.
-bo widzisz musimy zachować ostrożność. Nie mogą nas razem zobaczyć.
-co? Kto?
-bo chyba twoja koleżanka Danielle widziała jak cię całuje w policzek.
-CO ??? Aha, to już wszystko wyjaśnia. Stwierdziłam.
-co wyjaśnia?
-to że przez resztę lekcji W-Fu patrzyła na mnie jak dziwaczkę.
-słuchaj [T.I] nie możemy wzbudzać podejrzeń. Od teraz nie trzymajmy się razem.
-czyli że…. . Byłam bliska płaczu.
-Nie zrywam z tobą żadnego kontaktu. Chodzi o to że po W-Fie wchodź dopiero do składziku żeby się ze mną przywitać. Nie rozmawiajmy zbyt długo, bo nabiorą jeszcze więcej podejrzeń i uspokój Danielle, żeby nie myślała o tym. Porozmawiamy dopiero dzisiaj pod szkołą o 17, jak już wcześniej mówiłem. Bądź ostrożna. Kocham cię.
Obdarował moje usta szybkim pocałunkiem, a po chwili trzymał mnie w żelaznym uścisku.
-Ja ciebie też.
~~~~~~
Byłam wreszcie w domu. Mogłam odpocząć. Siedziałam w salonie oglądając telewizję. Oglądałam jakiej denne reality show, bo nic innego nie było. Cały dzień był nudny oprócz W-Fu oczywiście, gdzie mogłam widzieć Jamesa. Niespodziewanie przyszła mi wiadomość na smartphone.
Od: Nieznany numer
Czekam na ciebie pod szkołą.
Przyjdź szybko bo bez ciebie nudno :(
James xx

Postanowiłam nie zadawać sobie pytań typu : Skąd ma mój numer do jasnej cholery? Ubrałam się stosownie i wyszłam.
Ciekawe po tak bardzo chce się spotkać? /Bradi





piątek, 5 grudnia 2014

James cz.1

Dziękuję ♥ dziewczyną za komentowanie mojego bloga, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy...
Dedykacja dla : Ada Szczepara i Sandra LOL.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak to dobrze wrócić po wakacjach do szkoły. Znajomi, imprezy i wspólnie spędzony czas na wygłupy się skończy. Chociaż chcę już następne wakacje, ale teraz szkoła. Teraz powraca szara rzeczywistość. Zauważyłam moje przyjaciółki Kate i Danielle pod szkołą. Dobrze je widzieć.
-hej kochane. Podeszłam do nich i wyściskałyśmy się.
-co tam u was? Zapytałam
-ok. Odparła Kate.
-mamy dla ciebie super wiadomość. Odparła podekscytowana Danielle.
-no właśnie. Powtórzyła Kate.
-zaskoczcie mnie tą wiadomością! Westchnęłam.
-no więc w szkole jest nowy nauczyciel od W-Fu. Pan Marshall poszedł na emeryturę. W końcu mu się nie dziwię stary dziad po 60 i ile można pracować. Powracając do tematu podobno jest bardzo przystojny. Powiedziała Danielle.
-Aha…to fajnie. Prychnęłam.
-Chyba! Dziewczyno zastanów się co ty mówisz. Ciesz się. Może coś z tego będzie. Odparła trochę zła Kate.
-Sugerujesz coś? Spytałam również zła.
-Nie, tylko powinnaś się cieszyć, bo może go poderwiesz. Wiesz nastolatki w twoim wielu by się ucieszyły, ale nie ty w końcu jesteś inna. W końcu będzie miał z nami W-F. Odpowiedziała mi Kate gestykulując rękoma.
- Kate ma rację. [T.I] wyluzuj. Jesteś strasznie sztywna i zacofana jeśli chodzi o sprawy chłopców.
-może macie rację. Powinnam się cieszyć. Chodźcie w końcu lekcję.
Kate i Danielle miały rację. Byłam zacofana w temacie chłopców. Może dlatego że nie miałam chłopaka!!! Bałam się że jak się przed nimi otworzę i dam sobie jakąś nadzieję to on właśnie wtedy mnie zrani. Unikam tych tematów jak tylko się da. Później dziewczyny już nie dążyły do tego tematu.
Całe lekcje były nudne bo to wprowadzenie do nowego roku, nowy plan lekcji i takie sprawy, ale ostatnie były dwa W-Fy. Przebrałyśmy się z dziewczynami, ale że ja i Kate byłyśmy przedstawicielkami klasy musiałyśmy zgłosić się wcześniej do nauczyciela wcześniej i zameldować że wszystkie dziewczyny są gotowe. Poszłyśmy w stronę składziku i zapukałyśmy. Po usłyszeniu „proszę” weszłyśmy i to co zobaczyłyśmy zbiło nas z nóg. Tam stał chłopak góra 5 lat starczy on nas.
- Prz..yyyy..sz przyszłyśmy zgłosić gotowość klasy. Odparłam.
-dobrze pójdźcie po resztę dziewczyn spotkajmy się na Sali. Odparł chłopak.
Po opuszczeniu magazynku posłałam Kate tajemnicze spojrzenie i ona zrobiła to samo, a po chwili wybuchnęłyśmy śmiechem. Ja myślałam że to będzie drugi taki jak pan Marshall a to chłopak o może 4 lata starszy od nas, czyli wychodzi na to że ma 20 lat. Był bardzo przystojny. To muszę przyznać
Zebrawszy wszystkie dziewczyny udałyśmy się na salę i czekałyśmy jak nasz „nauczyciel” przyjdzie.  Nie minął moment a on się zjawił.
-Jak już wszystkie się tu zjawiłyście to wam się przedstawię. Nazywam się James Mcvey i będę waszym nowym nauczycielem od W-Fu. Pewnie słyszałyście że pan Marshall odszedł na emeryturę. To prawda. Od dzisiaj zaczynamy. Mam do was pytanie. Pan Marshall powiedział mi że największą wagę przykładacie do siatkówki. Mówił że macie kapitana drużyny. Kto to jest? Bo ja już zapomniałem. Podrapał się nerwowo po karku.
Wszystkie palce wskazywały na mnie. No super.
-[T.I] tak? Poproszę cię po lekcjach do mnie. Objaśnię ci wszystko związane z nowymi procedurami. Dobrze?
-dobrze. Odparłam, a Danielle puściła mi oczko.
Przez całe dwie lekcje jak była rozgrzewka i w końcu gra w siatkówkę Mcvey patrzył się na mnie. Jak coś objaśniał to tylko T.I , T.I i tak w kółko. Czasami miałam ochotę podejść i powiedzieć żeby się na mnie nie gapił bo to wnerwia ale to by wyglądało idiotycznie. W końcu czekała mnie rozmowa z nim i mogłam spadać. Chociaż jak patrzył na mnie to czułam się wyjątkowa, bo jak on patrzył tylko na mnie a resztę traktował normalnie to mi się to podobało.
Wyszłyśmy z dziewczynami z Sali, a ja pokierowałam się do składziku żeby z panem Mcvey ‘em porozmawiać.

Weszłam do składziku i tam czekał na mnie już pan Mcvey.
-już jestem panie Mcvey.
-dobrze chciałem porozmawiać z tobą na temat zawodów. Musimy się porządnie przygotować. Przekaż dziewczyną że dodatkowe treningi będą w czwartki i piątki o 17 do 19. Ok ?
-dobrze, a czemu mi to pan akurat mówi a nie przy reszcie dziewczyn.
Wstał z miejsca i ruszył w moją stronę.
-wiesz w końcu jesteś kapitanem drużny. Stanął kilka centymetrów ode mnie i zbliżył się do mojego ucha.
-w dodatku piękną dziewczyną. Szepnął, a po moim ciele przeszły miłe ciarki.
Mogłam się założyć że zrobiłam się czerwona jak burak.
- i ślicznie się rumienisz. Po tych słowach zakryłam twarz dłońmi i odparłam
-niech tak pan nie mówi.
-nie mów do mnie pan, bo to wygląda jakbym miał ze 50 lat. Mów mi James.
-dobrze James.
Podszedł do mnie i przytulił. Objął mnie swoimi ramionami i czułam cię tak bezpiecznie.
Po chwili oderwał mnie os siebie i spojrzał w moje oczy i przybliżył nasze twarze tak że już dzieliły nas milimetry. Nie minął moment i nasze usta się zetknęły. Na początku byłam zdziwiona, ale oddałam pocałunek. Dobrze całował. Jego usta były cudowne, smakował maliną.
Po momencie oderwaliśmy się od siebie i oparłam swoje czoło na jego i miałam  dobry widok na jego piękne oczy.
-muszę już iść bo dziewczyny będą się niepokoić.
-dobrze to do jutra [T.I]. Podszedł i obdarował mój policzek szybkim całusem.
-Do jutra James. Pomachałam mu i wyszłam ze składziku.
Dotknęłam jeszcze raz swoich ust gdzie jeszcze czułam usta Mcveya po pocałunku.
Ubrałam się i poszłam domu.
Leżąc na łóżku zastanawiałam się jakie kolejne dni przyniosą mi niespodzianki.
Jednak to nie był ich koniec... / Bradi

wtorek, 2 grudnia 2014

Bradley cz.2

Ten imagin dedykuję Fallen Angel, Adzie Szczeparze i Sandrze LOL za to że skomentowały mój ostatni post... DZIĘKUJĘ :* Myślę że blog wam się podoba ^^
Przypominam : dla osób komentujących bloga będą dedykacje z imaginem!
Piszcie w komentarzach z kim następnie chcecie imagina, bo nie wiem kogo wybrać w roli głównej!!!!! ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się wcześnie rano. Nie mogłam spać przez wydarzenie z ostatniego dnia.
Czułam smutek i wewnętrzną zazdrość, chociaż kto taki jak Bradley mnie pokocha. Na niego lecą wszystkie dziewczyny i on może mieć każdą, a nie kogoś takiego jak ja. Zwlekłam się z łóżka i kierując się do kuchni. Zrobiłam sobie naleśniki z jabłkiem, a potem zjadłam je z dżemem. Chciałam pójść do swojej sypialni ale uniemożliwił mi to dźwięk przychodzącej wiadomości na moim telefonie:

Od: Brad 


Spotkajmy się przy The Shard.
Chcę ci coś pokazać. Czekam :* 

Byłam zdziwiona tą wiadomością, ale byłam ciekawa co knuje Brad!!! Nie wiecie do czego jest zdolny. Czasami dziwię się że jeszcze z nim wytrzymuje, ale taka przyjaźń. Nie czekając długo odpisałam mu :

Do : Brad


Kiedy i dlaczego ?

Postanowiłam bezzwłocznie odpisać na jego wiadomość. Ciekawe co na mnie czekało?
Nie musiałam długo czekać by odpisał:

Od : Brad


dzisiaj o 14. To będzie niespodzianka!
;)

Fajnie! Ciekawe czemu mi to dopiero teraz mówi. Mam 1,5 godziny na wyszykowanie może zdążę.
Jest ciepło więc ubrałam letnią miętową sukienkę przed kolana, wzięłam smartphone  i wyszłam z mieszkania. Podążając ulicami Londynu rozmyślałam nad tym co mi Brad "niby" przygotował. Dziwiło mnie jedynie to że akurat teraz chce się spotkać. Doszłam do wyznaczonego miejsca spotkania i to co zobaczyłam trochę mnie zaskoczyło. Bradley stał przed The Shard i patrzył w moją stronę. Po chwili moje oczy odnalazły jego i moje końciki ust uniosły się do góry widząc ten cudowny uśmiech. Ubrany był w garnitur, co musiało oznaczać że jest to specjalna okazja. Dobrze że założyłam sukienkę, bo jak bym poszła w normalnych ciuchach to bym sobie tego nie wybaczyła. Podszedł do mnie:
-hej. Pocałował mnie w policzek.
-hej. Poco co mnie tu przyprowadziłeś?
-jak już wcześniej mówiłem chcę ci cos pokazać. Coś niezwykłego. Mam nadzieję że ci się to spodoba.
Ja jestem w totalnej kropce. Już kompletnie nie wiem co to ma znaczyć! To spotkanie, ta tajemniczość. To jest dziwne, bardzo dziwne. Jak może mi się coś spodobać skoro nie wiem co ma mi pokazać!!!!! Postanowiłam pójść za nim.
-gdzie idziemy? Spytałam.
-na górę. Tam czeka na ciebie coś wyjątkowego.
-mam się bać? Spytałam z nutką obawy w głosie.
-nie raczej bądź tym zaskoczona.
-okey. Jak chcesz.
-wiedz tylko, że tego na pewno na długo nie zapomnisz!
Coraz bardziej wątpiłam w Brada. Nasuwały mi się miliony pytań i odpowiedzi co może znajdować się za drzwiami do wejścia na bach The Shard. Chociaż już miałam jedną sensowną odpowiedź co może tam być!!! Wszystko układa się w logiczną całość. Brad=mój ukochany, garnitur, The Shard, dach. BRAD CHCE WYZNAĆ MI MIŁOŚĆ! O Boże tego bym się nie spodziewała. Muszę zachować spokój i udawać że nic nie skumałam.
-gotowa? Spytał mnie Brad.
-gotowa!
Otworzył przede mną drzwi i wpuścił przed siebie.To co zobaczyłam zamarło mi dech w piersiach. Widok tego był niesamowity... /Bradi



środa, 5 listopada 2014

Bradley cz.1 -WAŻNA NOTATKA !

Napisałam  pod ostatnim Imaginem że powracam na bloga. Tak to prawda, ale jeśli nie będziecie przynajmniej 1 komentarza to nie będę wstawiała Imaginów !!!! Wiem że mój blog jest często odwiedzany za co wam SERDECZNIE DZIĘKUJĘ :* ale jeśli nie widzę efektów mojej pracy (poświęcam na nią dużo czasu) to nie mam po co wstawiać nowych postów. Tak więc proszę o CHOCIAŻ 1 komentarz bo on mnie zmotywuje do dalszej pracy ;) .
- DLA OSÓB KOMENTUJĄCYCH BĘDĄ DEDYKACJĘ Z IMAGINEM !
tak więc macie szansę się wykazać i pokazać na co was stać, więc do dzieła !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pochwalę się wam. Mam super przyjaciela. Pewnie każda dziewczyna pozazdrości mi takiego kumpla. Zastępuje mi przyjaciółkę. Mogę zawsze na niego liczyć. Dzisiaj mieliśmy się spotkać po półrocznej trasie Bradleya. Ubrałam się w wcześniej naszykowane ciuchy i zaczęłam szukać kluczy.
W tym czasie przyszedł mi SMS. Wzięłam smartfona do ręki i odczytałam wiadomość :

Od: Brad
Czekam na dole :*

Już nie mogłam się doczekać gdy go ujrzę po pół roku czasu. Tak długo, a jednak szybko zleciało.
Pamiętam jeszcze jak żegnaliśmy się na lotnisku. Smutek, płacz i niechęć do życia. Przyjaźniliśmy się od dawna, a to było pierwsze takie rozstanie na długo. Chciałam nie żyć w tamtym momencie, ale zawiodłabym tak to Brada. Otrząsnęłam głowę z przykrych wspomnień, zamknęłam mieszkanie i wyszłam z bloku i ujrzałam kilka metrów dalej ten śliczny uśmiech.

Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona. 
-Jak ja cię długo nie widziałam.
-ja ciebie również. Co powiesz na lody?
-z tobą. Zawsze.
-To idziemy.
Objął mnie ramieniem i szliśmy w kierunku centrum.
-co robiłaś jak mnie nie było ?
-to co zawsze. Praca. Dom. Spanie. Tak na okrągło.
-czyli nic się nie zmieniło ?
-nie a u ciebie?
-może. Nagle Brad zrobił się nieśmiały.
-no mów o co chodzi. Dźgnęłam go w bok.
-noooo....no, bo jest taka dziewczyna do której coś czuję, ale nie wiem czy ona odwzajemnia moje uczucia. Bradley na moment zawstydził się.
-nie wierzę....... zakochałeś się. Zaczęłam się śmiać i jednocześnie płakać bo czułam coś do Brada od dłuższego czasu, ale nie mówiłam mu o tym bo to mogłoby zniszczyć naszą przyjaźń. Zawsze miałam choć płomyk nadziei że on kiedyś też mnie pokocha tak jak ja jego, ale w tym momencie wszystkie płomyki wygasły.
-halo? Ziemia do [T.I] ! Czas się otrząsnąć po tej szokującej prawdzie.
Właśnie przed chwilą zorientowałam się że stoję jak słup soli przez kilka minut.
-już. o co chodzi ?
-jak ja mam jej powiedzieć że jest dla mnie wszystkim, że gdy na nią patrzę to wiem że mam dla kogo żyć i że jak ją widzę to wiem że zawsze watro walczyć o swoje marzenia?
-wiesz nie jestem w tym dobra. Westchnęłam.
-ok a chociaż jak byś chciała żeby chłopak wyznał ci miłość?
-hmmm. Zastanowiłam się chwilę. Chciałabym żeby to było tak, żeby zabrał mnie na dach The Shard (najwyższy budynek w Londynie), gdzie zjedlibyśmy wyśmienitą kolację i puścił kilkaset balonów do nieba formując się w kształt "I love you" i żeby mój ukochany zagrał dla mnie jakaś romantyczną piosenkę. Zakończyłam mój monolog,w którym uczestniczył Brad. Tak Brada wyobrażałam sobie jako mojego ukochanego puszczającego w niebo balony w kształt "I love you" oraz śpiewającego mi romantyczną piosenkę, ale to TYLKO marzenia i nic więcej.
-ok. Czyli mniej więcej coś takiego?
-tak myślę że tak.
Po spacerze i lodach Brad odprowadzał mnie do domu. Nim się zorientowałam staliśmy już pod domem.
-no to do jutra. Odparł trochę smutny Brad.
-no do jutra zakochańcu. Pocałowałam go w policzek.
-papapa miłych snów skarbie. Przytulił mnie i pocałował w policzek i odszedł.
-Stałam tak chwile przed drzwiami gdy dotarło do mnie że powiedział do mnie "skarbie" !
Co to miało być... nie wiem.
Weszłam do mieszkania cała smutna i bez chęci życia. Brad kocha inną a nie mnie. Teraz to do mnie dotarło.
Poszłam do łazienki, wykąpałam się i poszłam do łóżka.
Tyle razem spędzonych lat, miesięcy, dni 
Może kiedyś powie mi te dwa słowa ?
Ja Nadal Mam Nadzieję ! ....

wtorek, 14 października 2014

Tristan - Powrót ?

NA DOLE WAŻNA NOTATKA. PRZECZYTAJ !!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z  Tristanem przyjaźnimy się od małego, niektórzy mówią że od piaskownicy, ale pomińmy to.
Teraz jest w 3 miesięcznej trasie a ja tak tęskniłam. Mieszkamy razem w mieszkaniu które razem kupiliśmy, bo jako 5 latki postanowiliśmy że nic nas nie rozdzieli i dlatego tak teraz jest, ale utrzymujemy ze sobą kontakt przez Skypa i rozmowy telefoniczne. Mi to osobiście nie wystarcza. Chcę się  do niego przytulic, wtulić w jego ramiona i chcę żeby mnie pocieszył, ale jego nie ma. Czasami przyłapywałam się osobiście na myśleniu o nim jako ktoś więcej niż o  przyjacielu, ale wiem że to nigdy nie nastąpi, bo kto taki jak on może mnie kochać. Ma wracać za 2 miesiące a ja już bez niego nie wytrzymuje. Nasze mamy się zaprzyjaźniły na placu zabaw w parku i właśnie tam poznałam Tristana. Tak zaczęła się nasza przyjaźń.  To wyglądało mniej więcej tak że widywaliśmy się codziennie, spędzaliśmy ze sobą prawie większość czasu w szkole i po niej. To doprowadziło do tego że jak miałam 15 lat moja mama chciała się przeprowadzić do innego miasta, bo uważała że  powinnam się nie ograniczać do jednej osoby, którą był Tristan. Tak Tristan był moim jedynym przyjacielem w okresie 10-15 lat, ale postawiłam się mamie i Tristan przyszedł mi z pomocą i tak nadal mieszkamy w tym samym miasteczku. Uśmiechnęłam na na wspomnienie tych starych, dobrych czasów.Teraz mamy 19 lat i musimy sobie radzić sami. Moje rozmyślania przerwał dzwonek telefonu.
[T.I]: halo?
T: hej śliczna !
[T.I]: Tris to ty ? Kochałam gdy mówił do mnie w ten sposób.
T: tak to ja. Dzwonię w jednej sprawie. Mogłabyś przyjść do naszego parku, tam gdzie się poznaliśmy?
[T.I]: no jasne. Nie ma sprawy
T: cieszę się. Przyjdź na 15. Ok?
[T.I]: Ok. To na razie.
T: papa. Całuski. Rozłączył się.
Zdezorientowana tą rozmową poszłam się wyszykować bo przecież 15 już za godzinę.
Kilka pytań które mi dawało spokoju to Przecież on jest w trasie! On tam będzie? Co on chce zrobić?
Ubrałam się w beżowe rurki i przewiewną bluzkę i pod kolor rurek apaszkę i wyszłam z domu.
Szłam powoli ze spuszczoną głową i rozmyślałam co mnie czeka w tym parku.
Nim się obejrzałam byłam miejscu i jeszcze zostało mi do przejścia tylko kilka metrów.
Zobaczyłam że obok miejsca spotkania ktoś stoi i po kilku sekundach doszło do mnie kto tak naprawdę tam stoi. Tristan.
Zaczęłam biec w jego stronę i oczywiście serce waliło mi z 1.000.000 uderzeń na minutę ;)
Po kilku metrach Tris mnie zauważył i otworzył ramiona, a za chwilę ja znalazłam się w nich.
Obejmował mnie mocno, a ja jego i tkwiliśmy w tym uścisku z dobre kilka minut.
-tęskniłem. Tak bardzo że sobie tego nie wyobrażasz. Powiedział w moje włosy.
-ja też. Czasami myślałam że to już nigdy nie nastąpi.
-to? To znaczy co ?
-to że nigdy nie będę mogła się tobie wyżalić i przytulić w trudnych chwilach. Po prostu jesteś potrzebny tu i teraz. Uśmiechnęłam się w jego kierunku, a po chwili na jego twarzy zagościł wielki uśmiech.
-za to ja nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Za pleców wyjął wielki bukiet czerwonych róż. Moich ulubionych.
-dla mnie zbyt wiele znaczysz żebym opuszczał ciebie na tak długo. Mam coś ci ważnego do powiedzenia. Może to przyjmiesz, może nie. Powiem jedno KOCHAM CIĘ.
-ja też cię kocham i dziękuję za ten piękny bukiet.
-piękne kwiaty dla pięknej dziewczyny.
W tym momencie przybliżył swoją twarz do mojej i nasze wargi się zetknęły w pełnym miłości pocałunku.
-chodź wracamy, bo robi się późno.
-tak wracajmy.
Jak wracaliśmy po czułam że ktoś za nami idzie.
-Tris powiedz ty to wszystko zrobiłeś dla mnie sam?
Speszony Tris to słodki Tris.
-chłopaki mi trochę pomogli
-ok. Chłopaki wychodźcie zza krzaków. Krzyknęłam do nich.
-nasz plan nie wypalił panowie.Powiedział James.
Wygramolili się z krzaków i podeszli do nas.
-Witam zakochańców. Powiedział Brad i podszedł do mnie i przytulił mnie, a potem do tego przytulasa doszła reszta i wyszedł z tego "BIG HUG" !
Następnie w piątkę wróciliśmy do mojego domu i tam spędziliśmy wspaniały czas.
Gdyby mi ktoś powiedział że to się tak skończy to bym go wyśmiała, ale jednak marzenia się spełniają.

*********************************************************************************
Oto jest Imagin. Pisałam go na szybko żeby coś dodać.
Mam dla was dobrą nowinę. POWRACAM NA BLOGA, tylko obowiązują zasady:
2 komentarze = next 
czytasz = komentujesz 
Jeśli zasada 2 komentarzy będzie utrzymywana obiecuje że będę wstawiała Imaginy regularnie.
Jak spodobał wam się ten Imagin ? / Bradi 

środa, 24 września 2014

Przepraszam !!!

Przepraszam zawaliłam po całości. Zaniedbałam bloga  :(
Teraz postaram się nadrobić straty, ale nie obiecuję że powrócę na długi czas.
W tym tygodniu i następnym dodam może kilka Imaginów bo jestem chora  i siedzę w domu, ale wiecie teraz jest szkoła i mam dużo lekcji i prac domowych, a nie dość że wracam o 16 to jeszcze jestem w klasie sportowej i trenuję siatkówkę i mam 3 razy w tygodniu zajęcia 2 godzinne czyli do domu wracam o 19-20, a jeszcze trzeba odrobić lekcję.
W weekendy też mam dużo pracy bo jeszcze się uczę :/

Oczywiście jak zawsze będę miała wolną chwilę to postaram coś dodać, choć mam jeszcze 2 inne blogi w sumie 3 :/ i czasami nie wyrabiam.

JUTRO POSTARAM SIĘ COŚ DODAĆ :D

Zapraszam na mojego nowego bloga jest to Fanfiction "I'm Yours" !

Co się stanie gdy Madison spotka przypadkowo Zayna ,a potem Harry'ego ?
Co się stanie gdy mimo sprzeczności losu coś ją połączy z Harrym ?
Czy sobie poradzi z problemami które staną jej na drodze ?
Czy ich miłość przetrwa ?
Czy całą trójka stanie przeciwko całemu światu żeby uratować siebie ?
Dowiesz się tego czytając moje Fanfiction !!!
DLA OSÓB KOMENTUJĄCYCH BĘDĄ DEDYKACJĘ 
http://im-yours-fanfiction.blogspot.com/


JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM I OBIECUJĘ ŻE PRZEZ NAJBLIŻSZE 2 TYGODNIE POSTARAM SIĘ DODAĆ KILKA IMAGINÓW !!

Jeśli ktoś tu jeszcze został niech zostawi komentarz ;)

czwartek, 31 lipca 2014

Connor cz.2

PRZECZYTAJCIE NOTATKĘ POD IMAGINEM !!!
******

Tego co zrobił nie spodziewałabym się po nim. Uderzył mnie !
Upadłam na podłogę. Policzek cholernie piekł. Dobrze że przy szafkach nikogo nie było.
Chciał zadać jeszcze jeden cios ale ktoś go powstrzymał. Był to Connor. Wtuliłam się w niego i płakałam.
-masz ją zostawić rozumiesz. Czy nie słyszałeś że dziewczyn się nie biję ?
-jeszcze się policzymy Ball zobaczysz ! Powiedział Justin i odszedł.
-chodź stąd. Nie będziemy tak stać.
-dziękuję Connor gdyby nie ty to byłoby po mnie. Chociaż mi się należało.
- nie dziękuj. Słuchaj wiem że z twoim chłopakiem jest coś nie tak. Raz się przytulacie a potem on cię uderza. O co w tym chodzi !
-nie mogę teraz ci tego powiedzieć. Posmutniałam
-spokojnie nie smutaj. Po lekcjach pójdziemy do mnie i wszystko mi powiesz.
-dobrze. Uśmiechnęłam się.
-to czekaj na mnie pod szkołą po lekcjach.
-ok. Przytuliłam się do niego, a on odwzajemnił uścisk.
Poszłam pod salę następnej lekcji i już do reszty paczki się nie odzywałam.
*****
Po lekcjach siedziałam na schodach przed szkołą i rozmyślałam jak to się teraz wszystko potoczy czy znowu będę wyśmiewana czy uda mi się uchronić lub zmienić reputację. Nagle ktoś mnie szturchną.
-hej idziesz ? Rozpoznam wszędzie ten głos to Connor. Na twarzy od razu zagościł mi uśmiech :)
-idę
Całą drogę szliśmy w ciszy co wcale mi nie przeszkadzało bo myślałam jak mu to wytłumaczyć.
Po 20 min drogi zatrzymaliśmy się przed małym domkiem
Przyznam że ładny ma dom. Pewnie jego rodzicie dużo zarabiają Ta jak moi.
-jesteśmy na miejscu.
-ładny masz dom
-dzięki
Weszliśmy do środka. Zdjęłam buty i usiadłam na kanapie w salonie. Connor doszedł chwilę po mnie.
-opowiesz co się stało ?
-tak to było ma początku rozpoczęcia szkoły ...
******
-jejku dużo się wydarzyło !
-no a przez nich nie mam przyjaciół ani chłopaka !
-co postanowisz ?
-odejdę ze szkolnej elity i będę mieć prawdziwego przyjaciela i nawet jeśli będą się wyśmiewać oleje to !
-bardzo dobra decyzja. Kto będzie tym przyjacielem ?
-no taki chłopak bardzo przystojny z grzywką na bok i bransoletkami na rękach.
- Domyślam się tylko że ... muszę co coś wyznać i nie wiem czy mnie nie odrzucisz?
-spokojnie mi możesz wszystko powiedzieć
-ale nie wiem może lepiej nie ?
-jej no dawaj mów. Wal prosto z mostu.
-dobrze więc spodobałaś mi się. Jak przekroczyłem próg klasy od razu zobaczyłem ciebie i pomyślałem że nie będziesz mi obojętna? Gdy zobaczyłem co robi z tobą Justin musiałem do was podejść sumienie mi kazało i teraz jak się tak świetnie dogadujemy. Ten twój uśmiech, oczy i charakter.
-jejku Connor nie wiedziałam ale dziękuję. Czułam że się rumienię.
-i ślicznie wyglądasz jak się rumienisz. Wiem pewnie powiesz że to nie ma sensu i mnie znienawidzisz.
-powiedzmy że ty mi też się spodobałeś.
-tak serio nie odrzucisz mnie ?
-niby za co ?
-za to że cię kocham ?
-nie nigdy.
Przybliżyłam swoją twarz do jego i złączyliśmy usta w namiętnym pocałunku.
-kocham cię
-ja ciebie też 
 UWAGA !!!
Kochani niedługo wyjeżdżam na obóz od 12 -28 sierpnia i mnie nie będzie. Z tego powodu imaginy nie będą dodawane :(  Jak przyjadę to nadrobię zaległości. Oczywiście dodam jeszcze ze 2,3 imaginy do wyjazdu.
Życzę nadal udanych wakacji :D \ Bradi


środa, 30 lipca 2014

Connor cz.1

Hej. Jestem [T.I], największa zdzira w szkole. Pewnie powiecie że mam fajnie, Nie mam fajnie. Otaczają mnie same głupie blondyneczki i ich zadufani faceci. Oczywiście ja też mam takiego faceta Justina, ale to tylko ustawka. Mam grać, tak jak w teatrze. Przychodzę do szkoły przedstawienie się zaczyna, wychodzę ze szkoły przedstawienie się kończy. Przez te przedstawienia nie mam prawdziwych przyjaciół i chłopaka. W szkole gram  pewną siebie, arogancką, egoistyczną, dobrze się uczącą twardzielke, która się niczym nie przejmuję.Wyśmiewam się z innych i im dokuczam. To nie jest super. Zwłaszcza jak jestem nieśmiałą, miłą, kulturalną brunetką z poczuciem humory. Co nie ?
Wstałam z łóżka i założyłam na siebie to :
 Zeszłam do kuchni gdzie siedział mój tata.
-hej córciu
-cześć tato. Posłałam promienny uśmiech w jego stronę. Podeszłam do lodówki i wyjęłam jogurt.
Po zjedzeniu jogurtu poszłam do drzwi gdzie był już mój plecak Vans. Założyłam buty, chwyciłam plecak i podeszłam do taty i dałam mu buziaka w policzek.
-do widzenia tato
-cześć córciu. Miłego dnia.
-dzięki. Krzyknęłam i poszłam do szkoły. Szkoda że tata nie wie co się dzieje w szkole !
*****
Po wejściu do szkoły podszedł do mnie Justin. Największe ciacho w szkole jak i mój "chłopak".
-cześć śliczna
-hej. Burknęłam
-o co chodzi ?
-o tramwaj co nie chodzi.
-coś ty na mnie zła ?
-tak na was wszystkich. To wy mnie wciągneliście w to bagno i teraz nie ma mnie kto z tego wyciągnąć.
-sama się w to wplątałaś i jeszcze pół roku do wakacji. Wytrzymasz ! 
-masz rację ja nawaliłam. Prawie bym się rozkleiła gdyby nie to że Justin mną potrząsnął.
-nie rozklejaj się bo to nie czas i miejsce na takie rzeczy.
-ok? Znowu masz rację. Dzięki że mi to jasno wytłumaczyłeś. Przytuliłam się do niego. Odwzajemnił uścisk.
-muszę iść na lekcję na razie. Cmoknęłam go w policzek.
Pierwszy raz pomyślałam że Justin dobrze gada.
*****
Weszłam do sali, zajęłam swoją ławkę. Siedziałam sama co pewnie was dziwi. Lubiłam siedzieć sama. mnie to odpędzało od rzeczywistości i mogłam sobie leżeć na ławce. Moje rozmyślania przerwała nauczycielka .
-Dzień Dobry wszystkim. Mam dla was nowinę. Nie wiem czy dobrą czy złą sami ocenicie. Będziecie mieli nowego ucznia.
Po tych słowach w klasie rozległy się szumy.
-Spokój. Powiedziała nauczycielka.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
-Proszę o to jest wasz nowy kolega. Przedstawiła go.
-Przedstaw się.
-Hej wszystkim, jestem Connor.
Wszyscy mu odpowiedzieli "cześć" tylko ja siedziałam jak słup soli i się na niego patrzyłam.
Idealne rysy twarzy, do tego jego grzywka z jego czarno-blond włosów pasowała do niego idealnie.
Koszula rozpięta od góry na 3 guziki. Zauważyłam też że ma lewej ręce miał pełno bransoletek. Po prostu idealny.
-Connor usiądź z [T.I].
Chłopak zmierzał w moim kierunku a ja z pewnej siebie zmieniłam się w nieśmiałą [T.I].
musiałam być twarda ta kto by coś zaczęli podejrzewać.
-Hej. Powiedział chłopak. Nawet głos ma idealny.
-Cześć jestem [T.I]. Wyciągnęłam do niego dłoń a on ją uścisnął.
Siedzieliśmy na lekcji cicho. Wytłumaczyłam Connorowi że z tą nauczycielką nie ma żartów. Od razu postawiłaby mi jedynkę za gadanie na lekcji.
Po tej lekcji był W-F. Zwykle chłopaki jak jest ciepło grają w nogę bez koszulek i w tedy można popatrzeć na ich klaty.Na samą myśl zobaczenia Connora bez koszulki zrobiło mi się gorąco.
Jejku dziewczyno o czym ty myślisz masz chłopaka i nawet nie znasz Connora. Powiedział głos w mojej głowie.
Odgoniłam od siebie te myśli i ruszyłam do szatni,  gdy ktoś złapał mnie za rękę. Był to Connor.
-Hej. To ty jesteś przewodniczącą klasy. Tak ?
-Tak ja. Uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Oprowadziłabyś mnie po szkole. Spojrzał na mnie tymi swoimi niebieskimi oczkami. Nie mogłabym się ne zgodzić.
-jasne.
*****
-Dzięki że mnie oprowadziłaś. Tylko ciebie na razie znam.
-nie ma sprawy. Miło było i polecam się krzyknęłam jak już odchodził.
Teraz W-F. Pomyślałam. 
Podeszłam do szatni dziewczyn i otworzyłam drzwi.
-Siema [T.I]. Nie pomyślałabym ze jesteś taka miła dla tego nowego, chociaż przyznam ładny on jest ! Powiedziała Madison. Jedna z tych blondyneczek.
-taaa ale jest fajny. Rozmarzyłam się.
-masz przecież chłopaka i co on od ciebie chciał ? Powiedziała Emily. Druga blondyna.
-żeby go oprowadzić po szkole. Burknęłam.
-aha i to dlatego taka zła ? Myślałaś że chodzi  o coś innego ?
-tak ale nie ważne chodźmy już bo trenerka będzie zła !
Przebrałyśmy się w stroje i wyszłyśmy na boisko.
Tam właśnie była rozmieszczona siatka do gry w siatkówkę
Zapomniałam wam powiedzieć ale siatkówka to moja ulubiona gra i sport. Moim ulubionym przedmiotem był oczywiście W-F.
To co zobaczyłam totalnie zbiło mnie z nóg.
Connor grał w nogę razem z Justinem i jego kolegami bez koszulek. Na torsie Connora widniał zarys kaloryfera co dodawało mu trochę męskości. Mówiłam już że jest perfekcyjny. Oczywiście trenowali pod okiem trenera bo przygotowywali się do szkolnych zawodów. Widzę że Connnor ma nowych kolegów w tym Justina. 
Connor nagle się odwrócił i mi pomachał.  Pewnie zauważył że mu się przyglądam. Odwdzięczyłam gest rumieniąc się i słodko uśmiechając. On odwzajemnił uśmiech. 
*****
-[T.I] ?
-tak ?
-widzę jak na siebie patrzycie ! Z tego mogłoby wyjść coś więcej a tak nie można !!! Powiedziała Emily.
-dlaczego ?? 
-bo masz układ typu : udajesz zdzirę i wszystko masz czyli chłopaka, popularność i wiele innych lub jesteś wyśmiewaną szarą myszką. Przypominam że sama się na to zgodziłaś !
-mam was dosyć. Cały czas mówicie co mam robić a co nie. Sterujecie mną jak robotem, któremu można w każdej chwili wyjąć baterię.Wybuchłam płaczem i wyszłam z szatni bo był już dzwonek. Podeszłam do szafek a tam stał Justin. Jeszcze jego tu brakowało.
-czy ty go podrywałaś ?
-kogo ?
-nie udawaj że nie wiesz ! Tego Connora. Bardzo fajny kumpel ale to się może zmienić Warknął ma mnie.
-daj spokój przecież z tobą to jest tylko ustawka. Nie dość że płakałam to on mnie jeszcze bardziej zezłościł.
-myślałem że nie bo kiedy jeszcze byłaś szarą myszką patrzyłaś się cały czas na mnie mówiłaś mi "hej" gdy się mijaliśmy. Mógłbym jeszcze kilka powymieniać.
-fakt kiedyś mi się podobałeś ale to przeszłość żyjemy teraźniejszością Justin.Już co mówiłam że to mnie nudzi i planuję odejść ze szkolnej elity,
-po tym wszystkim co ja dla ciebie zrobiłem i inni chcesz po prostu odejść. Nie. Krzyknął.
-tak odejdę bo co ?
Tego co zrobił nie spodziewałabym się po nim... /Bradi




piątek, 25 lipca 2014

James cz.1

Pewnie zastanawiacie się kim jestem to wam powiem nazywam się [T.I][T.N] i jestem pośmiewiskiem w szkole, jak pewnie się domyślacie nie mam przyjaciół chociaż potrzebuję ich w pewnych chwilach. W szkole się ze mnie wyśmiewają a ja mam czasami dosyć i się rozklejam. Najbardziej dokucza mi i James ze szkolnej elity. Nachodzi mnie na każdym kroku i wytyka palcami. Ja nic na to nie poradzę chociaż muszę przyznać ze z Jamesa jest niezły przystojniak i niestety mi się podoba, ale szata nie zdobi człowieka jak to mówią i myślę że w środku jest spoko gościem. Musiałabym do niego dotrzeć a to nie jest możliwie.
Jak codziennie wstałam z łóżka i ubrana w krótkie  szorty i białą bokserkę i czarne converse wyszłam z domu. Pewnie myślicie  "jeśli nie byłam lubiana w szkole to się źle ubierałam" tu się mylicie. Miałam bogatych rodziców których jak zawsze nie było w domu bo CAŁY czas pracują nawet w weekend. Dają mi  pieniądze, nie wiedzą co się dzieje w mojej szkółce, nawet nie wiedzą że nie mam przyjaciół i nie mogę z nimi pogadać gdy tego potrzebuje bo idą do pracy. To tyle o moich rodzicach czas na teraźniejszość. Po wejściu jak zawsze skierowałam się do szafki pod którą stał James co mnie zdziwiło.
*rozmowa*
-eee hej co ty tu robisz?
-czekam na ciebie
-po co ?
-słuchaj [T.I] Ja wiem że nie było między nami zbyt fajnie ale ja musiałem tak robić
-ahh to trzeba było tak nie robić
-słuchaj to nie jest odpowiednia chwila żeby o tym mówić spotkajmy się u mnie masz mój adres na kartce
-okeeej
*koniec rozmowy *
Wręczył mi kartkę i poszedł sobie.
Stałam tak przez kilka sekund żeby dojść do siebie ale potem się opanowałam i poszłam na lekcje.
***
Po lekcjach poszłam pod wyznaczonym adres. Zapukałam  do drzwi i otworzył mi James.
-Już myślałem że nie przyjdziesz.  Powiedział.
-wiesz ja dotrzymuję słowa
-ok. Wejdź i rozgość się.
Przekroczyłam próg mieszkania i ujrzałam małą, ładnie wyrządzoną kawalerkę.
Udałam się do salonu i zajęłam miejsce na sofie.
-to o czym chciałeś pogadać?
-po pierwsze chciałem cię przeprosić za to co ci robiłem w szkole i obiecuję że to się zmieni. Po drugie robiłem to dlatego że kumple mi  kazali i dlatego przyjęli mnie do szkolnej elity.
-czyli zrobiłeś to wszystko żeby dostać się do szkolnej elity po prostu super, na mnie już pora. Powiedziałam i udałam się w stronę drzwi. Chciałam już wychodzić ale ktoś złapał mnie za nadgarstek, nie ktoś tylko James.
-czego znowu chcesz ?
-ja cię jeszcze raz  bardzo przepraszam i co mam zrobić żebyś m wybaczyła ?
-a dlaczego teraz tak na tym ci zależy ? Jakoś wcześniej tego nie robiłeś chyba że to kolejny żart !
-Nie, bo dopiero teraz zrozumiałem jaką krzywdę ci wyrządziłem i myślę że jestem cholernym dupkiem i egoistą i przeze mnie nie masz przyjaciół. W końcu tak mnie zżerało poczucie winy i się stało a nie mówiłem ci tego w szkole ze względu na moją paczkę. Teraz zrobię wszystko żeby to naprawić.
-rozumiem cię ale kim będziemy ? przyjaciółmi ?
-tak a co ?
- ok.W końcu się przekonałam że jesteś spoko gościem ! Przytuliłam się do niego a on objął mnie swoimi ramionami.
-to co mam zrobić żebyś m wybaczyła ?
-już ci po połowie wybaczyłam :)
-a druga połowa ?
-jutro w szkole .
***
Obmyśliłam genialny plan co do Jamesa i mnie.
Weszłam do szkoły ubrana w ten zestaw: 
Następnie wyminęłam Jamesa i pokazałam mu kciuk w górę
-czekaj przy szafkach. Szepnął.
-ok.
Otworzyłam szafkę i wyjęłam z niej książki i schowałam do torby, nagle zobaczyłam idących chłopaków ze szkolnej elity razem z Jamesem. Szedł na końcu i pokazał mi znak żebym zaczęła. No to zaczynamy przedstawienie.
-Hej chłopaki
-eeeee cześć. Odpowiedzieli wszyscy.
-mam dla was propozycję
-jaką ? Odpowiedział Damon kapitan drużyny futbolowej.
-dzisiaj urządzam imprezę u mnie. Przyjdziecie ?
-a gdzie ? 
-na ten adres. Willa nad basenem, luksusowy dom itd. Zabierzcie tam Caroline (szkolna kujonka) ona lubi takie klimaty !
-James co o tym sądzisz ?
- ja myślę że warto się tam wybrać tylko ja nie mogę bo moi starzy wracają i wiesz muszę być w 
domu.
-ok to my idziemy chłopaki i dzięki za zaproszenie [T.I] i swoją drogą nie wiedziałem że masz wille mad basenem.
-James idziesz. Spytał Damon ?
-chwila za moment dojdę.
-jesteś niesamowita. Na pewno przyjdą to o której mam tam być ? Szepnął mi ma ucho
-jeśli impreza na 17 o to 16:30. Puściłam mu oczko.
-dobra to do zobaczenia. Pocałował mnie w policzek i odszedł. Dobrze wiedział że nie możemy rozmawiać bo ktoś mógł podsłuchać.
*** 
Szłam właśnie w wyznaczone miejsce gdy ktoś nagle zakrył mi oczy.
-zgadnij kto to ?
-hmm to ten koleś który mi dokuczał najbardziej w szkole ?
-tak ale proszę już o tym nie mówmy dobrze ?
-dobrze. Przysunęłam się do niego a on mnie przytulił.
-tego mi brakowało
-przytulasów ?
-nie ale osoby która mnie wysłucha, przytuli w trudnych chwilach i pocieszy i przytulasów też.
-niby ja jestem tą osobą ?
-tak ty !
-ja się nie nadaje na przyjaciela 
-nadajesz się i to nawet na kogoś więcej .
-tak myślisz że nawet na chłopaka ?
-tak. Przytulił mnie i powiedział :
-dziękuję to teraz okazało się kto jest prawdziwym przyjacielem 
-jak to ?
- no bo gdy nie byłem w szkolnej elicie to nikt mnie nie zauważał dopiero gdy zacząłem tobie dokuczać to oni mnie wzięli do elity a ja tak dalej nie chcę wolę jednego prawdziwego przyjaciela niż grupę fałszywych przyjaciół i myślę że będziemy dobrymi przyjaciółmi
-ja też tak myślę
***
Doszliśmy do tego miejsca i zaczęliśmy je przygotowywać. Rozsypywaliśmy siano, wylaliśmy błoto i przebraliśmy się w stroje farmerów.
Tak byliśmy na farmie moich dziadków 2 km od Londynu żeby zrobić "imprezę".
Powiedziałam im o wszystkim i oni planowali mi pomóc, a Jamesa przedstawiłam jako mojego nowego przyjaciela.
Wszystko było już gotowe tylko czekaliśmy na chłopaków oraz ich znajomych.
-myślisz że to wypali ?
-na pewno James
-też mi się tak wydaję chociaż muszę powiedzieć że naprawdę fajnie jest u twoich dziadków :)
-dzięki jak byłam mała to często mama z tatą mnie tu przywozili i naprawdę fajnie jest tu spędzać czas z ..
-o patrz ktoś jedzie ?
-to oni. Pamiętaj co masz robić !
-dobra. Odszedł na swoje miejsce.
Usłyszałam głos Chada i widziałam tez moją babcię :
-dzień dobry tu pod tym adresem nasza koleżanka zapisała że ma być impreza i przyszliśmy ale chyba nie ten adres.Mówił to z karteczką w ręku.
-daj niech no spojrzę. Chad podał mojej babci kartkę.
-hmm to ten adres.
-tak ale tu nie widzę willi z basenem i luksusowego domu tak jak nam to mówiła co nie chłopaki ?
-tak. Krzyknęli chórem.
-właśnie się składa że ja jestem tej dziewczyny babcią i tak jest tu impreza.
Jak moja babcia to powiedziała to wszystkim szczęki o mało co nie wypadły.
-[T.I] chodź tutaj masz kolegów. To przedstawienie czas zacząć... /Bradi







czwartek, 17 lipca 2014

Brad

Siedziałam w salonie i oglądałam nudne programy w telewizji.
Mój chłopak Brad jest w trasie 2 miesiące. Za miesiąc ma wrócić. Już nie mogę się doczekać, ale z drugiej strony to trochę długo.Nagle zaczął mi dzwonić telefon. Odebrałam.
-cześć skarbie. Jak tam ??
-hej Brad. W porządku. Nudno bez ciebie i chłopców w domu.
-wiem niedługo przyjedziemy.
-no ale za miesiąc.
-zobaczysz zobaczymy się szybciej niż myślisz. Trochę mnie jego odpowiedź zdziwiła ale nie miałam czasu myśleć nad tym bo przerwał mi jego głos :
-ja muszę kończyć bo mamy próbę. Pa całusy.
-cześć.
Rozłączyłam się i pomyślałam że może wyjść na spacer bo taka ładna pogada.
Ubrałam płaszczyk i wyszłam na dwór zabrałam ze sobą ulubioną książkę.
Usiadłam na ławce i zaczęłam czytać gdy nagle telefon dzwoni.
Nie można mieć chwili spokoju.
-Halo?
-witaj [T.I] tu Connor, Brad kazał przekazać jedną ważną informację
-hej.
-mogłabyś założyć jakąś śliczną sukienkę i czekać w parku
-ale po co jeśli jesteście w trasie ??
-to podobno jakaś niespodzianka
-aha ok to po prostu super. Cześć. Rozłączyłam się i byłam w tym momencie wkurzona. Co to za żarty??
Poszłam do domu i przebrałam się w to:
Następnie udałam się do parku i usiadłam na ławce w wyznaczonym miejscu i czekałam. Po 5 minutach przyjechała limuzyna.
-Pani [T.I] [T.N]??
-Tak a co ???
-Proszę wsiąść.
Wsiadłam i wszystko coraz bardziej wydawało się podejrzane. Ten telefon Brada i Connora potem ta sukienka a teraz ta limuzyna. O co w tym chodzi ???
Szofer się zatrzymał i otworzył mi drzwi. Wysiadłam i to co zobaczyłam przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Brad był ubrany w garnitur. Stał kilka metrów ode mnie i byliśmy w najlepszej restauracji w Londynie.
-witaj kochanie. Powiedział.
Podbiegłam do niego i pocałowałam.
-tak bardzo tęskniłam.
-ja też. Chodź
Zaprowadził nas do stolika przy dużym oknie gdzie widok rozciągał się na cały nocny Londyn.
Usiedliśmy i zaczęliśmy spożywać posiłek
Po posiłku Brad wstał i zaczął swój monolog :
-[T.I] ja wiem że jesteśmy  młodzi mamy po 19 lat i  znamy się dość długo bo 2 lata już będzie. Może czasami mieliśmy kłótnie lub sprzeczki ale zawsze się godziliśmy bo prawdziwa miłość przetrwa wszystko prawda ??
Dlatego się ciebie chcę spytać czy mnie uszczęśliwisz i zostaniesz panią Simpson ??
W oczach miałam łzy :
-oczywiście że tak.
Brad przybliżył się do mnie i złączyliśmy swoje usta w pełnym miłości pocałunku.
Do domu wróciliśmy jako para narzeczonych.
***
Jak pierwszy Imagin ????
Napiszcie w komentarzu bo chce wiedzieć jak mi wyszło /Bradi


Wstęp i informację

Wstęp:
Witam wszystkich.
Mam na imię Jula.
Słucham The Vamps, One Direction, 5 Seconds of Summer, Ariany Grande, Eda Sheerana, Maroon 5 oraz Arctic Monkeys.
Założyłam ten blog z Imaginami, ponieważ mało jest Imaginów z The Vamps, z czego większość to opowiadania i postanowiłam że założę ten blog.

Informacje:
-będę podpisywać się /Julcia
-Imaginy będą dodawane co tydzień w piątki
-jeśli czytasz zostaw po sobie nawet krótki komentarz
-jeśli nie lubisz The Vamps
-jeśli będziecie się jeszcze czegoś o mnie dowiedzieć to zadawajcie pytania w komentarzach, a ja będę na nie odpowiadać

Mam nadzieję że mnie polubicie i będzie nam się dobrze współpracowało:)